Zrozumiec dziecko to czasem ciezki orzech do zgryzienia. Szczegolnie takie male ktore jeszcze mowic nie potrafi a to co mowi znacznie odbiega od poprawnych wyrazow. Na tym wlasnie etapie jest Eryczek, mowi po swojemu ale mozna zauwazyc pewien wzor. Generalnie Eryczek wybiera te sylaby z wyrazow ktore potrafi juz wymowic. Czasem tworzy tez wlasne okreslenia na poszczegolne przedmioty. Powolutku jego zasob "slow" sie powieksza, jest juz ich okolo 60. A skad Mama wie ze az tyle? Bo Mama postanowila zebrac je wszystkie w jednym miejscu. Oto i one wraz z tlumaczeniem:
MAMA
TATA
PA PA
OKU - okulary
OKU - odkurzacz
KI KI - klik klik (na telefonie)
OKEJ
OKO
TAK
NIE
NIE MA
TU - tutaj
O!
KULA
KURA
KUPA
KO KO - kurczak
KO - kosz na smieci
KA, KAJKA - kamien
KITO - komputer
PITA - picie
BAAACH!
AM AM - jesc, jestem glodny
AM AM - kuchnia
ŁA ŁA - hau hau
ŁA ŁA - pies
MUUU
MUUU - krowa
SIKU
KA - kawa
OPA - podnies/zestaw/postaw mnie, chce na rece
OTO - auto
RYBA
BRUM BRUM
MNIAM MNIAM
AŁU - na dwor, po angielsku out
AU AU - boli
CYCY - biust mamy
MAMA CYCY - mama nakarm Sare
TU MAMA CYCY - mama nakarm Sare tutaj. (Pierwsze zdanie!)
JAJA
UPA - balon
UPA - parasolka
SSSS - waz, po angielsku snake
APU - na poduszce
KA - kask
ABU - autobus
HI HI HI
UŁA - bula, bulka
BA - banan
BU - buty
BUBA - burdel
KUKU - rana, krzywda
KOKA - kokardka
PTA, PATA - ptak, ptaszek
KAKA - kanapka
JOJO
ŁAŁA - lala, lalka
MAA - misio
BABA - babcia
ANIA
GU GU - na gore, na gorze, gora
TA - tam
AKI - znaczenie nieznane
GIDO - znaczenie nieznane
Eryczek ma 26 miesiecy. Troszke sie martwilismy ze tak pozno zaczyna mowic ale z dziecmi to roznie bywa. Jedne zaczynaja wczesniej, inne pozniej, i wcale nie oznacza to ze cos jest nie tak. Eryczek ma tez utrudnione zadanie jako ze jest dzieckiem dwujezycznym. Ogolnie w domu mowimy po polsku, ale gdy wychodzimy do sklepu, na plac zabaw czy do biblioteki to wszedzie slyszy angielski. Zna juz niektore slowa po angielsku za sprawa dzieciecych piosenek ale jeszcze ich nie mowi. Ma jeszcze na to troche czasu. Przedszkole dopiero za rok, mysle ze do tego czasu Eryczek bedzie juz bardziej rozmowny.
sobota, 24 sierpnia 2013
środa, 14 sierpnia 2013
Pierwsza wizyta u fryzjera
Dzisiejszy dzien dlugo pozostanie w naszej pamieci. Eryczek pierwszy raz byl u fryzjera. Fryzjer byl juz wybrany mniej wiecej rok temu. Jako ze wlosy Eryczkowi rosly bardzo powoli nie bylo potrzeby chodzic wczesniej. Fryzjera Mama wypatrzyla w ubiegle wakacje podczas wyprawy na zakupy. Salon jest caly czerwony, ma czerwone fotele, meble i akcesoria. Czerwony to ulubiony kolor Eryczka ale nie to przewazylo na korzysc tego salonu. Co wiec mnie przekonalo? Miejsce dla najmlodszych klientow. Zamiast standardowego fotela salon ma na wyposazeniu duzy czerwony samochodzik, stoliczek i szufladki obklejone naklejkami samochodow i spidermanem, oraz lustro w ksztalcie... samochodu. Eryczkowi bardzo sie to wszystko spodobalo. Nie bylismy pewni jego zachowania podczas obcinania wlosow, w koncu byl to jego pierwszy raz. Musze przyznac ze Eryczek zaskoczyl nas wszystkich, lacznie z panem fryzjerem. Co chwile sie smial i kulil ramiona od laskotek. Na szczescie Tata dzielnie asystowal i pomagal synkowi utrzymac w miare stabilna pozycje. A oto jak to wszystko wygladalo:
Trzeba przyznac ze nam synek troszke wydoroslal :)
sobota, 10 sierpnia 2013
Pierwsze efekty
Jutro mina dokladnie 3 tygodnie jak Mama cwiczy. Mama jest z siebie bardzo zadowolona i tryska dobrym humorem. Jeszcze do niedawna obcisle spodnie zaczynaja spadac z tylka. Coz za wspaniale uczucie... Widoczne sa rowniez pierwsze miesnie na brzuchu. A wszystko to zasluga programu Active na Playstation 3. Jako ze program cwiczen dobiega konca od poniedzialku zaczynam nastepny. Tym razem jednak przyszla pora na sprawdzenie treningu Ewy Chodakowskiej. Niedawno zamowilam ksiazke wraz z plyta i juz sie nie moge doczekac. Najwyzszy czas zaczac Metamorfoze.
Cel: pozegnac rozmiar 40 i z otwartymi ramionami przywitac utracony 34 (z 36 tez bede sie cieszyc).
Motywacja: Szafa pelna ubran sprzed pierwszej ciazy. Poczucie atrakcyjnosci i kobiecosci. Akceptacja siebie i wlasnego ciala.
Tymczasem, wracajac do naszego rodzinnego zycia, w zeszly weekend Mama byla na zakupach z Sara. Obie ladnie sie ubralysmy na te okazje. Nie bylo nas w domu kilka godzin a bylysmy praktycznie w jednym sklepie. Sarenka to prawdziwy aniolek. Przez caly ten czas albo spala albo spokojnie sobie lezala w wozeczku. No i mialysmy tez 40-minutowa przerwe na zmiane pieluszki i karmienie. Mozna powiedziec ze Mama wpadla w szal zakupowy. Wozek musial udzwignac 4 wielkie torby. Powrot do domu nie byl lekki, wozek trzeba bylo ciagle trzymac bo inaczej wszystko fikneloby niezlego koziolka lacznie z Sarenka. Najgorsze bylo na zakretach w autobusie ale Mama jakos dala rade. Na przystanek wyszedl po nas Tata z Eryczkiem. Te kilka godzin nieobecnosci Mamy musialy bardzo wplynac na tego malego lobuza. Jak tylko mnie zobaczyl z daleka rzucil sie biegiem w moja strone z usmiechem od ucha do ucha i pelnia szczescia w oczach. Nastepnie mocno mnie usciskal, dal buziaka, zlapal za reke i (doslownie) zaprowadzil mnie do domu. Reke puscil dopiero wtedy gdy oboje weszlismy do srodka. Sprawil mi tym wszystkim ogromna radosc. Przede wszystkim dlatego ze Eryczek rzadko okazuje mi uczucia. Jeszcze do niedawna gdy sie go zapytalo czy kocha Mame to odpowiadal ze nie a Tate tak. Teraz co prawda juz twierdzi ze Mame tez kocha ale jesli mu powiem ze go bardzo kocham to Eryczek odpowiada "Tata" i kiwa glowa z usmiechem. Drugim powodem czemu mi sprawil taka radosc jest fakt ze Eryczek nie chce dawac reki jak idziemy ulica. Nawet jak przechodzi na druga strone robi to bardzo niechetnie. Zapewne jak kazdy dwulatek wszystko chce robic sam i po swojemu.
A jak mija nam ten weekend? Dzis Tata grilluje z kolegami z pracy i wroci dopiero jutro. Mama natomiast miala czas na trening. Po treningu zrobilismy z Eryczkiem obiadek - kurczak z ryzem w sosie curry. A po obiedzie to czas juz szybko zlecial i przyszla pora na spanie. Mama najpierw zajela sie Eryczkiem, pozniej zasnela Sarenka. Teraz Mama cieszy sie ta bloga cisza i moze wreszcie odpoczac.
Cel: pozegnac rozmiar 40 i z otwartymi ramionami przywitac utracony 34 (z 36 tez bede sie cieszyc).
Motywacja: Szafa pelna ubran sprzed pierwszej ciazy. Poczucie atrakcyjnosci i kobiecosci. Akceptacja siebie i wlasnego ciala.
A jak mija nam ten weekend? Dzis Tata grilluje z kolegami z pracy i wroci dopiero jutro. Mama natomiast miala czas na trening. Po treningu zrobilismy z Eryczkiem obiadek - kurczak z ryzem w sosie curry. A po obiedzie to czas juz szybko zlecial i przyszla pora na spanie. Mama najpierw zajela sie Eryczkiem, pozniej zasnela Sarenka. Teraz Mama cieszy sie ta bloga cisza i moze wreszcie odpoczac.
sobota, 3 sierpnia 2013
Po dluzszej przerwie...
Nareszcie Mama znalazla chwilke czasu aby napisac nowego poscika. Tak dlugo nas tu nie bylo ze nie wiem od czego by tu zaczac, a dzialo sie u nas calkiem sporo. Co ciekawsze wydarzenia Mama uwiecznila na zdjeciach ktore rowniez zostana zamieszczone.
Jakis czas temu zamowilismy nowy czajnik wraz z samochodzikami Hot Wheels dla Eryczka. Po paru dniach zamowienie przyszlo a raczej jego polowa, tzn samochodziki. Czajnika w pudelku ani sladu. Nie zwlekajac Mama od razu zadzwonila do sklepu i poinformowala o tym zdarzeniu obsluge. "Bardzo Pania przepraszamy, juz wysylamy brakujacy czajnik". Dwa dni pozniej Mama odebrala dwie paczki i tym oto sposobem stalismy sie posiadaczami dwoch czajnikow, oczywiscie w cenie jednego. A Eryczek caly w skowronkach, i to podwojnych. Raz ze uwielbia otwierac drzwi a dwa otwieranie paczek to jego hobby. Mozna powiedziec ze pudelka tez lubi.
A mowiac o paczkach, przyszedl rowniez bardzo spozniony prezent urodzinowy dla Eryczka. Czas realizacji chyba pobil wszelkie rekordy ale najwazniejsze ze w koncu sie doczekalismy. Gdy paczka przyjechala Eryczek oczywiscie nie odstepowal jej na krok. Dzielnie asystowal Tatusiowi przy otwieraniu a takze skladaniu. W trakcie oczekiwania nie ustal nawet na sekunde, nie mowiac juz o siadaniu. Przestepowal z nogi na noge, podskakiwal lub biegal w kolko. Ach coz to byla za radosc gdy prezent byl w koncu gotowy do uzytku.
Niestety Zygzag tak pieknie wygladal tylko przez pierwsze 2 dni. Nasz maly skubacz-skrobacz-odklejacz pozbyl sie tych wspanialych kolorowych naklejek. Mimo to Eryczek dumnie jezdzi swoim samochodem po osiedlowych ulicach i na plac zabaw. Na poczatku ciezko bylo go przekonac ze jezdnia jest dla duzych samochodow a chodnik dla tych malych ale na szczescie jakos sie udalo. Po pierwszej takiej wycieczce zmeczony Eryczek przyznal ze prowadzenie samochodu to trudna sztuka.
Eryczek dostal rowniez ostatnio swoje pierwsze prawdziwe kredki. Wczesniej robil pisiu-pisiu dlugopisami i olowkami w zeszycie ale przyszla w koncu pora na nauke kolorow. Co prawda jakakolwiek nauka przychodzi mu opornie, Eryczek woli doskonalic swoje zdolnosci manualne. I tak zamiast rozpoznawac kolory zdecydowanie woli samo malowanie. Kupilismy mu nawet specjalny blok w formacie A1 dzieki czemu moze sobie wygodnie malowac na podlodze. Jak to wszystko pieknie brzmi ale jeszcze cudowniej wyglada. Nasz maly artysta postanowil bowiem upiekszyc wnetrze kazdego pomieszczenia i wyglad mebli. A tak oto wyglada sciana nad naszym lozkiem. Wedlug samego autora owego obrazka wszystkie okragle ksztalty po lewej stronie to Tatus a po prawej to Mama. Poziome kreski natomiast to Sara. Coz za trafne odzwierciedlenie rzeczywistosci! Malunek powstal w 5 minut gdy Mama wyszla do lazienki. Kredka byla schowana pod lozkiem i tylko czekala na dobra okazje.
A jak tam sprawy miedzy rodzenstwem? Mozna powiedziec ze calkiem dobrze
sie miedzy nimi uklada. Bratersko-siostrzana milosc kwitnie. Codzienne
przytulaski i buziaczki to juz standard. Jednak nadal zdarza sie ze
wkrada sie zazdrosc. Oczywiscie ze strony Eryczka. I tak na przyklad gdy
rozkladam kocyk dla Sarenki zgadnijcie kto jest na nim pierwszy.
Podobnie bylo z fotelikiem czy lozeczkiem. Na zalaczonym obrazku dobrze widac jaki Eryczek jest zadowolony gdy uda mu sie podkrasc miejsce dla Sary. Wczoraj nawet zabral jej kubeczek z woda i sam ja pil. Jest to warte uwagi z racji tego ze Eryczek wody nie lubi, zawsze musi byc sok, woda z sokiem czy herbata. W przypadku tych dwoch urwipolci ma to jednak charakter zabawy. Mam nadzieje ze tak juz zostanie.
czwartek, 18 lipca 2013
Plany
Stoi Mama przed lustrem i narzeka na swoje ksztalty. Tam za duzo, tam tez, o! i jeszcze tam. Eryczek podbiega do Mamy i lapie ja za brzuch, co Mama komentuje:
Mama: No widzisz Bimbasku. Mama musi sie tego pozbyc.
Eryczek: Ko! Ko! - i biegnie w strone kosza na smieci.
Ach gdyby tylko to bylo takie proste. Zwinac nadmiar skory i tkanki tluszczowej w kulke i wyrzucic do kosza. A tu niestety tak nie ma. Zamiast tego trzeba zaczac ciezko pracowac. I skonczyc z lakomstwem o roznych dziwnych porach. Nalezaloby jeszcze przestac kupowac slodycze co by nie kusily. Plan jest, nawet calkiem dobry. Tylko jak zwykle pojawia sie problem w jego realizacji. A bo tu jest promocja na lody, chrupki tudziez inne smakolyki. Nie ma to jak urok zakupow przez internet. Nie patrzy sie na koszyk to i nie ma wyrzutow sumienia. Ale wracajac do tych wspanialych planow, przede wszystkim musze zaopatrzyc sie w porzadna wage. Nasza dotychczasowa waga ulegla destrukcyjnym raczkom wszedobylskiego dwulatka. Nastepnym krokiem jest PlayStation i zestaw cwiczen Active 2 co by nabrac troszke kondycji i zeby nie bylo tak strasznie zaczynajac jakis konkretny program. Na oko liczac to musze sie pozbyc 10-15 kg. Calkiem sporo, ale kiedy pomysle o dwojce dzieciaczkow przez niecale 3 lata to ta liczba nie wydaje sie jakos bardzo straszna, zwlaszcza ze od ostatniego porodu minely dopiero 3 miesiace. Bardzo bym chciala uniknac wymiany zawartosci szafy, potrzebuje tylko odpowiedniej motywacji. Zastanawiam sie tylko czy w moim przypadku jest mozliwy powrot do rozmiaru 34...? Podobno wszystko jest mozliwe. Ostatnio ogladam metamorfozy na profilu Ewy Chodakowskiej. Musze przyznac ze sa calkiem motywujace. Podziwiam zapal i wytrwalosc tych dziewczyn, mi zawsze tego brakowalo. Zaczynac cos i nie konczyc to moje drugie imie. Ech, zobaczymy co z tego wyjdzie. Jak na razie moj wyglad nie wpedzil mnie jeszcze w jakas gleboka depresje, aczkolwiek alarm dawno sie juz zalaczyl.
A tymczasem u nas w Londynie pogoda jakiej przez 4 lata jak tu jestesmy nie bylo. Juz od 2 tygodni jak nie wiecej zar sie leje z nieba. Codziennie 30 stopni lekko. Malo tego, przez najblizszy tydzien nie zanosi sie na wielkie zmiany. Z jednej strony nalezaloby sie cieszyc i nacieszyc sie ta piekna pogoda, z drugiej strony odzywa sie te nasze polskie narzekanie na wszystko bo przeciez mogloby byc o te pare stopni chlodniej. Jedno jest pewne, najwiecej radosci ma jak zwykle Eryczek ktory pierwsze co robi po wystawieniu nogi za drzwi do ogrodka to zrzuca z siebie wszystkie czesci garderoby lacznie z pieluszka. A pozniej chodzi i wszedzie sika. Coz za radosc nasikac do basenu. Jeszcze wieksza gdy jest to podloga w kuchni lub pokoju. "Na szczescie" numer 2 zdarzylo sie tylko 1 raz do basenu. Ech, czasami trace nadzieje na udane nocnikowanie. Szczegolnie po dniu taki jak dzisiejszy. 6 (!) smrodliwych pieluch a nocnik jak stal w kacie tak dalej kurz zbiera. Jeszcze troche i nos mi odpadnie.
Mama: No widzisz Bimbasku. Mama musi sie tego pozbyc.
Eryczek: Ko! Ko! - i biegnie w strone kosza na smieci.
Ach gdyby tylko to bylo takie proste. Zwinac nadmiar skory i tkanki tluszczowej w kulke i wyrzucic do kosza. A tu niestety tak nie ma. Zamiast tego trzeba zaczac ciezko pracowac. I skonczyc z lakomstwem o roznych dziwnych porach. Nalezaloby jeszcze przestac kupowac slodycze co by nie kusily. Plan jest, nawet calkiem dobry. Tylko jak zwykle pojawia sie problem w jego realizacji. A bo tu jest promocja na lody, chrupki tudziez inne smakolyki. Nie ma to jak urok zakupow przez internet. Nie patrzy sie na koszyk to i nie ma wyrzutow sumienia. Ale wracajac do tych wspanialych planow, przede wszystkim musze zaopatrzyc sie w porzadna wage. Nasza dotychczasowa waga ulegla destrukcyjnym raczkom wszedobylskiego dwulatka. Nastepnym krokiem jest PlayStation i zestaw cwiczen Active 2 co by nabrac troszke kondycji i zeby nie bylo tak strasznie zaczynajac jakis konkretny program. Na oko liczac to musze sie pozbyc 10-15 kg. Calkiem sporo, ale kiedy pomysle o dwojce dzieciaczkow przez niecale 3 lata to ta liczba nie wydaje sie jakos bardzo straszna, zwlaszcza ze od ostatniego porodu minely dopiero 3 miesiace. Bardzo bym chciala uniknac wymiany zawartosci szafy, potrzebuje tylko odpowiedniej motywacji. Zastanawiam sie tylko czy w moim przypadku jest mozliwy powrot do rozmiaru 34...? Podobno wszystko jest mozliwe. Ostatnio ogladam metamorfozy na profilu Ewy Chodakowskiej. Musze przyznac ze sa calkiem motywujace. Podziwiam zapal i wytrwalosc tych dziewczyn, mi zawsze tego brakowalo. Zaczynac cos i nie konczyc to moje drugie imie. Ech, zobaczymy co z tego wyjdzie. Jak na razie moj wyglad nie wpedzil mnie jeszcze w jakas gleboka depresje, aczkolwiek alarm dawno sie juz zalaczyl.
A tymczasem u nas w Londynie pogoda jakiej przez 4 lata jak tu jestesmy nie bylo. Juz od 2 tygodni jak nie wiecej zar sie leje z nieba. Codziennie 30 stopni lekko. Malo tego, przez najblizszy tydzien nie zanosi sie na wielkie zmiany. Z jednej strony nalezaloby sie cieszyc i nacieszyc sie ta piekna pogoda, z drugiej strony odzywa sie te nasze polskie narzekanie na wszystko bo przeciez mogloby byc o te pare stopni chlodniej. Jedno jest pewne, najwiecej radosci ma jak zwykle Eryczek ktory pierwsze co robi po wystawieniu nogi za drzwi do ogrodka to zrzuca z siebie wszystkie czesci garderoby lacznie z pieluszka. A pozniej chodzi i wszedzie sika. Coz za radosc nasikac do basenu. Jeszcze wieksza gdy jest to podloga w kuchni lub pokoju. "Na szczescie" numer 2 zdarzylo sie tylko 1 raz do basenu. Ech, czasami trace nadzieje na udane nocnikowanie. Szczegolnie po dniu taki jak dzisiejszy. 6 (!) smrodliwych pieluch a nocnik jak stal w kacie tak dalej kurz zbiera. Jeszcze troche i nos mi odpadnie.
piątek, 5 lipca 2013
Wyroznienie bloga
Dzis pora na mala blogowa zabawe. Przy okazji dziekuje Ingalill za wyroznienie bloga. Zgodnie z obietnica wlasnie sie za to zabieram. Oto odpowiedzi na postawione pytania:
1. Ulubiony owoc?
liczi
2. Miejsce do, którego zawsze wracam to...?
plac zabaw
3. Najbardziej nielubiana potrawa?
watrobka
4. Lody mleczne czy sorbety?
nie moge sie zdecydowac, uwielbiam lody w kazdej postaci
5. Największe marzenie w życiu?
objazdowka po stanach zjednoczonych, szczegolnie california
6. Pieprz czy wanilia?
wanilia
7. Ulubione zwierzę?
tygrys
8. Co bym zmienił/ła w swoim życiu?
nic
9. Najlepsza muzyka to...?
ta na ktora mam w danym momencie ochote
10. Wolny czas spędzam...?
z ksiazka
A oto moje pytania:
1. Ksiazka warta polecenia?
2. Ulubiony utwor/piosenka?
3. Najlepsze wspomnienie z dziecinstwa?
4. Cecha charakteru ktora najbardziej cenie?
5. Moje hobby to...?
6. Ulubiona potrawa?
7. Co chce zrealizowac w najblizszej przyszlosci?
8. Wymarzony kraj w ktorym chce mieszkac?
9. Przedmiot ktory lubie miec zawsze pod reka to...?
10. Co widzisz za oknem?
Jako ze nie mam jeszcze zbyt wielu czytelnikow i blogow ktore sledze wyrozniam blog:
http://maminka-tatinek.blogspot.com
Blog wyrozniony nie moze wyroznic bloga ktory go wyroznil.
Jesli natomiast ma ktos chwile czasu i ochote to serdecznie zapraszam do pozostawienia komentarza z odpowiedziami. Bedzie mi bardzo milo :)
1. Ulubiony owoc?
liczi
2. Miejsce do, którego zawsze wracam to...?
plac zabaw
3. Najbardziej nielubiana potrawa?
watrobka
4. Lody mleczne czy sorbety?
nie moge sie zdecydowac, uwielbiam lody w kazdej postaci
5. Największe marzenie w życiu?
objazdowka po stanach zjednoczonych, szczegolnie california
6. Pieprz czy wanilia?
wanilia
7. Ulubione zwierzę?
tygrys
8. Co bym zmienił/ła w swoim życiu?
nic
9. Najlepsza muzyka to...?
ta na ktora mam w danym momencie ochote
10. Wolny czas spędzam...?
z ksiazka
A oto moje pytania:
1. Ksiazka warta polecenia?
2. Ulubiony utwor/piosenka?
3. Najlepsze wspomnienie z dziecinstwa?
4. Cecha charakteru ktora najbardziej cenie?
5. Moje hobby to...?
6. Ulubiona potrawa?
7. Co chce zrealizowac w najblizszej przyszlosci?
8. Wymarzony kraj w ktorym chce mieszkac?
9. Przedmiot ktory lubie miec zawsze pod reka to...?
10. Co widzisz za oknem?
Jako ze nie mam jeszcze zbyt wielu czytelnikow i blogow ktore sledze wyrozniam blog:
http://maminka-tatinek.blogspot.com
Blog wyrozniony nie moze wyroznic bloga ktory go wyroznil.
Jesli natomiast ma ktos chwile czasu i ochote to serdecznie zapraszam do pozostawienia komentarza z odpowiedziami. Bedzie mi bardzo milo :)
Nasza Sarenka
I wlasnie takie momenty sprawiaja ze Mama zapomina o calym bolu jaki musiala znosic w trakcie ciazy (mam przestawione prawe biodro i druga ciaza dawala sie ostro we znaki) i porodu (ten z kolei byl bez znieczulenia nie liczac gazu). Kazdy usmiech, opanowanie nowej umiejetnosci, czy mily gest ze strony dziecka jest wart kazdej sekundy cierpienia. Bol szybko mija, pozostaje zniszczone cialo ktore jest w pewnym sensie cena jaka placimy za te wszystkie wspaniale chwile. W tym wlasnie tkwi urok macierzynstwa. Jest to dla mnie, jak i dla kazdej mamy, najpiekniejszy okres zycia. Dlatego cieszmy sie kazda jego chwila, ta co przynosi zarowno lzy smutku jak i radosci.
poniedziałek, 1 lipca 2013
O Eryczku słów kilka
Eryczek powoli zaczyna mówić. Oczywiście słowa mama i tata opanował do perfekcji jeszcze przed ukończeniem roku ale cała reszta idzie dość opornie. No może poza wyrazem jaja który już od jakiegoś czasu wprawia go w niezwykła radość, zwłaszcza kiedy nie ma na sobie pieluszki lub zauważy gdzieś sudocrem, i zwłaszcza kiedy owe jaja może złapać w łapke. Czyli mamy tu do czynienia z typowym szczęśliwym chłopcem znajacym wartościowe części ciała. Ale wracając do mówienia, Eryczek często mówi sylabami. I tak na przykład na kask tudzież kawę mówi ka, na autobus abu, na kosz na śmieci ko, itp. Powoli powoli opanowuje coraz to nowe dźwięki. Opanowuje rownież sztukę konwersacji wprawiajac swoich rozmówców w konsternację, o czym najlepiej mógł się przekonać Dziadek Stefan w trakcie jednych z ostatnich pogaduszek z wnuczkiem.
Dziadek: Eryczku powiedz tata.
Eryczek: Tata!
Dziadek: Eryczku a umiesz powiedzieć mama?
Eryczek: Tak.
I cisza. Chyba nie takiej odpowiedzi nasz Dziadek się spodziewał bo chwile pózniej pytanie zostało zmienione w prośbę. Ale tak to już bywa z dziećmi. Nas "starych", przyzwyczajonych do komplikacji i utrudnień na każdym kroku najprostsze i najbardziej logiczne odpowiedzi najbardziej zaskakują. Dzieciom ta prostota przychodzi naturalnie.
Dzieci są rownież z natury szczere. Zawsze powiedzą gdzie boli, co się nie podoba, itp. O tym tez mogliśmy się przekonać w ubiegły weekend. Tak się akurat złożyło ze dotarły prezenty urodzinowe od Cioci Uli (chrzestnej) i Babci Eli. Pośród nich znalazł się duży i kolorowy garaż na samochody. Garaż trzeba było złożyć z całkiem sporej ilości małych elementów z czego najwieksza frajdę miał Tata. Ach te chlopieco-męskie zabawki. Gdy w końcu się udało Eryczek niemal natychmiast powyciagal wszystkie choragiewki i światła, zabrał się rownież za barierki. Ta świetna zabawę przerwalo mu zejście na dół i wyjście na ogródek. Gdy Po południu nasz mały urwipolec został sam w pokoju (ja karmiłam Sare w pokoju obok) postanowił dokończyć swe dzieło. Manualnie uzdolniony Eryczek zdołał rozłożyć prawie cały garaż i schować wszystkie części spowrotem do pudełka. Przylapalam go na ciagnieciu pudełka z pokoju na korytarz. Gdy pudełko znalazło się już na korytarzu Eryczek pomachal garazowi i powiedział "Pa pa".
Mama: Eryczku nie podoba ci się ten garaż?
Eryczek: Tak.
Mama: Mam go zabrać i schować?
Eryczek: Tak.
I tym oto sposobem prezent od Babci Eli i Cioci Uli czeka na lepsze czasy schowany w naszym małym skladziku. Wczoraj natomiast Eryczek znalazł samochodzik od kompletu z garażu u siebie w pokoju miedzy zabawkami. I chociaż uwielbia on każde Brum-Brum to czym prędzej go złapał, pobiegł do skladziku, uchylił lekko drzwi i małe jezdzace Brum-Brum zmieniło się w Brum-Brum latające, a uszczesliwiony maluch wrócił za spokojem do swych zajęć.
Na szczęście drugim prezentem był basen który w weekend napelnilismy woda. Radości nie było końca :)
wtorek, 25 czerwca 2013
Witam
Nie cierpie zaczynac bloga. Za kazdym razem nie wiem co napisac. Prawdopodobnie powinnam sie przedstawic, powiedziec ile mam lat, czym sie interesuje, opisac swoja rodzine a takze powiedziec o czym ten blog bedzie. Prawdopodobnie to tylko strata czasu zarowno na czytanie jak i pisanie o tych malych rzeczach ktore czynia z nas obiekt zainteresowania. Jednakze, nie jest to dla mnie ani tajemnica ani cos czego mialabym sie wstydzic. W rolach glownych tej historii wystepuja: Ania - czyli ja, 27-letnia mama; Filip - czyli 32-letni tata; Eryczek - dwuletni diabel wcielony; oraz Sara - dwu i pol miesieczny aniolek. W pozostalych rolach bedzie mozna zobaczyc Glonka - czyli naszego glonojada, i Rybke, Dziadkow i Babcie, Ciocie i Wujkow, a takze plejade: Pluszowych Misiow, Superszybkich Samochodow, Smrodliwych Pieluch, Zwierzatek Ogrodkowych - czyli lisow, golebi, srok, wiewiorek i mrowek; a takze wielu innych sprzetow i akcesorii, wielce niezbednych do naszej codziennej egzystencji takich jak Krab - czyli piaskownica, Brum-Brum - czyli skuter tatusia (lub kazdy inny pojazd), Koko - ulubiona potrawa Eryczka oraz zolty kurczaczek (zolty ptaszek na pieluszce lub mala kaczuszka rowniez sie kwalifikuja do tej kategorii). Skoro wszyscy juz wszystko wiedza powiem tylko tyle: zapraszam. Bedzie sie dzialo :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)